Lifestyle

Tulipany, warsztaty i On…

Piątek, popołudnie, słoneczny, ale chłody dzień. Pogoda jak to czasem bywa wiosną raz jest ładnie raz ponoru, ale każdy z nas, bynajmniej jest tak w moim przypadku ma jakieś obowiązki. Niektóre z nich są przyjemnie do zrobienia a niektóre nie. W tym przypadku ten obowiązek był dla mnie bardzo przyjemny i z chęcią do niego wracałam.

Po mimo piątku i zaczynającego się weekendu, ja miałam zaplanowane trzy razy w miesiącu prowadzenie warsztatów w grupie dzieci klas 1-3. I tak przypadało że ten jeden raz w miesiącu było to piątek. Ale mnie to nie zrażało, bardzo chętnie jechałam na te spotkanie, bo zawsze było miło i sympatycznie.

Na ten dzień warsztatów było zaplanowane robienie z dziećmi tulipanów z materiału. Wcześniej już miałam przygotowane uszyte różnokolorowe główki do tulipanów wraz z łodyżkami i liśćmi. Wszystkie dodatkowe przybory potrzebne do dalszych prac tez było uszykowane, tylko zapakować i można było ruszać na spotkanie.

Grupa chętnych dzieci wraz z opiekunami już czekali na kolejne warsztaty. Co niektóre dzieci były bardzo ciekawe co i jak będę robić. Co to takiego i z tego wyjdzie. Ok nastała chwila przedstawienia dzieciom wszystkich potrzebnych informacji, co dokładnie będą robić i w jaki sposób. Grupa zabrała się sumiennie do pracy. Wszyscy sumiennie pracowali, ale w razie jakichkolwiek pytań oczywiście wszystko się dopytywali.

Dzieci pracowały a ich opiekunowie się przyglądali jak to powstają barwne i kolorowe tulipany. Było widać że praca przy tworzeniu tulipanów w tym przypadku z materiału bardzo przypadła do gusty grupie. Bardzo mnie to cieszyło i byłam niezmiernie zadowolona. Ale moją uwagę przykuł pewien chłopiec, który było widać, że bardzo się stara, aby jego tulipany były bardzo ładne.

Zaczęłam go dyskretnie obserwować i też obserwowałam jego mamę. Mama było widać że nie była bardzo zainspirowana w pracę dziecka, ale chłopiec się bardzo starał. Wszystkie moje wcześniejsze wskazówki bardzo dokładnie wdrażał w wykonanie tulipanów.

Po pewnym czasie zapytałam grupę co zrobią z tymi tulipanami co już mają zrobione? Bo oczywiście po wykonaniu i zakończeniu warsztatów dany produkt jest własnością uczestnika. Dzieci na mnie spojrzały i większość z nich zaczęła jeden przez drugiego odpowiadać. Padały różne wypowiedzi, jedni mówili że włożą do wazonów i postawią w swoich pokojach. Inne dzieci że dadzą mamie, babci, siostrze…

Ale chłopiec, którego ja dyskretnie obserwowałam nie udzielał się w wypowiedziach tylko skupiał się na robieniu tulipanów. Więc poprosiłam go, żeby odpowiedział na pytanie co zrobi z tymi tulipanami. Krzysiu- tak miał na imię chłopiec…spojrzał na mnie i po chwili zastanowienia się odpowiedział, że on mi teraz w tej chwili nie może odpowiedzieć na pytanie…

Ja jak i reszta grupy dzieci zapytała dlaczego? A z tego co zauważyłam to wykonanie tulipanów jak na dziecko 8-letnie wychodziło mu bardzo ładnie. Odpowiedział tylko, że wszystko mi powie, ale musimy być sami. Czyli on i ja… Pomyślałam sobie, że albo coś się u niego dzieje albo ma na prawdę duży powód, że nie może podzielić się tą informacją przy wszystkich. Powiedziałam ok, w takim razie powiesz mi o wszystkim po warsztatach.

Zajęcia skończyły, się wszystko wypadło bardzo dobrze. Dzieci super zadowolone, dopytywały co będziemy robić na następny raz. Sala zaczęła robić się pusta, dzieci z opiekunami porozchodzili się do domów, ja też pakowałam się już do powrotu do domu, gdy nagle w drzwiach stanął Krzysiu… Zapytałam a Ty co tu robisz, nie poszedłeś z mamą do domu? A Krzyś na to…miałem Pani odpowiedzieć na pytanie, więc wykorzystałem sytuację, że mama rozmawia z koleżanką i się wróciłem.

Rozumiem, to słucham Cię Krzysiu, dlaczego nie chciałeś mówić przy grupie co zrobisz z wykonanymi tulipanami? Chłopiec troszkę się zawstydził, ale odpowiedział, że da je mamie tylko jeszcze nie teraz…Dopiero za miesiąc bo mama będzie miała urodziny i chcę żeby nic nie wiedziała i był to dla niej miły prezent.

Bardzo mnie zaskoczyła odpowiedz Krzysia, ale z drugiej strony w cale się nie zdziwiłam, że nie chciał nic mówić ani przy innych dzieciach ani w momencie gdy jest przy tym jego mama. Stwierdziłam, że chłopiec bardzo rozumny jak na swój wiek. A przy okazji poprosił mnie, czy będę dyskretna i nikomu o tym nie powiem. Odpowiedziałam że oczywiście że nie, może być o to spokojny.

A ja zapytałam się go czy też mogę mieć do niego prośbę? Trochę się zdziwił, ale powiedział że tak… Poprosiłam go o to, że jak już nadejdzie dzień urodzin mamy, a on będzie dawał tulipany mamie to pózniej opowie mi czy mama była bardzo zaskoczona tak miłą niespodzianką?

Krzyś bardzo się ucieszył z propozycji i z chęcią przystał do mojej prośby. Mieliśmy wspólny mały plan, który Krzyś miał do wykonania, a ja z niecierpliwością oczekiwałam informacji o zaplanowanej niespodzianki… Bardzo uroczy chłopiec, trochę tajemniczy, dyskretny ale bardzo rozwinięty w stosunku do swojego wieku. Ciekawe czy w Waszych otoczeniach bądz w rodzinie są takie dzieci?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *